piątek, 19 lipca 2013

Do matury

CAROLINE   
Miesiąc później
Ten miesiąc minął mi na intensywnej nauce i powtórce do matury. Mój brat pogodził się z wujkiem i razem opiekują się Marcy która ma małe kłopoty w szkole przez swoją ciążę. Bardziej chodziło o koleżanki ale nasz tata opłacił jej prywatne lekcję. Siedziałam na wielkim tarasie przy dębowym stole i powtarzałam kolejny materiał. To już za dwa dni.Z nerwów zapominałam wiele rzeczy, jak tak dalej pójdzie to na maturze nie będę wiedzieć jak się nazywam.       Naprawdę się denerwowałam. Obok mnie pojawił się Harry przynosząc mi kolejny kubek herbaty.        
Popatrzyłam na niego i się uśmiechnęłam.
- Dzięki.        
-Uspokój się bo nie będziesz nic wiedziała. Pomóc ci? Wytłumaczyć coś           
- Siadaj, sprawdzimy twoją wiedzę. - zaproponowałam, stwierdziłam że chwila przerwy dobrze mi zrobi.        
Usiadł obok mnie obejmując ramieniem.   
- Dobra, co najpierw? Geografia?    
-No dawaj- uśmiechnął się biorąc mój podręcznik
- Nie, to ja cie będę pytać. - zabrałam mu książkę z powrotem.    
-Jasne- zaśmiał się słuchając moich pytań. Praktycznie na wszystkie odpowiedział.      
- Taki jesteś mądry? To teraz powiedz mi co jest stolicą Holandii
-wydaje mi się że Amsterdam         
- Kurde...idź na tą maturę za mnie   
-Chciałbym. Wtedy byś się nie denerwowała. Caro możesz mi powiedzieć po cholerę uczysz się geografii jak przymusowy jest angielski matematyka i jeszcze jakiś język? Weź historię, masz same 5.          
- Historię też będę pisać, a nauki mam dość.          
-Będziesz, ale geografii nie musisz kotku.  
- Ale spróbować mogę. Dobra, nie chce o tym myśleć. Za chwilę biorę się za angielski.           
-Ooo w tym to ci chętnie po mogę. A biologii może nie piszesz?- uśmiechnął się zawadiacko.
Zaczęłam się śmiać i walnęłam go w ramię.
- Może sobie sama poradzę.....
-Idę zrobić ci obiad- pocałował mnie w czoło i skierował się do środka. 
- Ale ja nie jestem głodna, jak już to bym zjadła coś słodkiego.
-To upiekę dla ciebie ciasto- wychylił się z drzwi i puścił mi oczko        
- Czekoladowe! - krzyknęłam i otworzyłam podręcznik do angielskiego.
Oparłam głowę o rękę jeszcze raz wszystko powtarzając. 
Było tego tak dużo. Zrezygnowana walnęłam głową o stół.Po godzinie przyszedł do mnie narzeczony. O wciąż się nie mogłam przyzwyczaić..         
- Nic więcej się nie nauczę. - odsunęłam od siebie książki.          
-Proszę- postawił przede mną talerzyk i usiadł obok
- Mógłbyś mnie otruć...- zaczęłam jeść.     
-Tylko oto mi chodzi- zaśmiał się poprawiając moje włosy.         
- Przynajmniej dobrą trutkę mi dałeś.         
-Może idź się połóż co? Albo... no nie wiem idź popływaj
- To jest dobry pomysł, tylko muszę chwilę poczekać bo zjadłam. O tak zimny basen - rozmarzyłam się.      
-A ja popatrzę jak śmigasz pod wodą- powiedział przytulając mnie do siebie     
- Też nie masz co robić....    
-mam, ale sobie popatrzę.    
- Róbta co chceta.....idę się przebrać.          
-Idź, idź- mrugnął do mnie i odniósł talerzyk do kuchni   
Poszłam na górę, wzięłam swój żółty, neonowy stój i zeszłam na dół.     
Harry siedział na murku mocząc nogi w wodzie.Cicho podeszłam go od tyłu i pchnęłam tak że wpadł do basenu.  
-Zabiję- syknął łapiąc mnie za rękę i pociągając na siebie.           
Wpadłam na niego lądując pod wodą.         
Wyciągnął mnie patrząc groźno
-Ja nie byłem przebrany- zauważył.
- No to masz pecha. - zaczęłam się śmiać.  
-Pływaj, pływaj- podciągnął się i wyszedł na murek.        
- Fajnie wyglądasz. - powiedziałam i zanurkowałam.        
Pływałam długo, przepłynęłam parę basenów, potem dopłynęłam do Harryego i oparłam głową na brzegu        
- Siema. - machałam nogami.          
-No hej. Wychodzisz już?    
- Nie chce jeszcze...... - podniosłam na niego wzrok i się wyszczerzyłam.
-Dobrze, ja zaraz wrócę przyniosę ci ręcznik-pocałował​ł mnie w czoło.  
- Ok. - odbiłam się i znowu popłynęłam. Po chwili jednak wyszłam i czekałam na Harrego.
Pojawił się zaraz i owinął mnie ręcznikiem
- Dzięki. - zaczęłam się wycierać.   
Weszliśmy do salonu, Harry przyniósł mi ubrania abym mogła się przebrać i poszedł do kuchni by móc zacząć robić obiad.   Ubrałam się i poszłam do niego.
- Co ci pomóc?          
-Usiądź, poradzę sobie- uśmiechnął się do mnie i odwrócił się do kuchenki       
- No ale ja chce ci pomóc. - podeszłam do niego.
-Ale ja sobie poradzę.           
- Dobra, nie to nie. - wzięłam jabłko i usiadłam na blacie obok niego.    
Włączyłam radio przy czym 38-latek nucił i gotował. Gdy skończył zjedliśmy obiad i pomogłam mu posprzątać.   
- Jutro ja gotuje.        
-Nie, jutro odpoczywasz do matury- pocałował mnie i wziął na ręce niosąc do salonu   
- To mi nie bardzo pomoże. Się liczy wiedza a nie wypoczęcie.   
-Wiem kochanie. Poukładasz sobie w głowie parę rzeczy. Oglądasz ze mną film?         
- nie chce. Możemy pograć w karty?
-Jak chcesz- wzruszył rozbawiony ramionami.
- Dobra, to zaraz przyniosę. - pobiegłam po karty i wróciłam z nimi
Graliśmy długo śmiejąc się cały czas. Skończyło się na wygłupianiu a bardziej na męczeniu mnie, bo to ja byłam łaskotana        
- Harry!...uduszę się zaraz!  
-buzi proszę to cię puszczę.
Wystawiłam mu język co go chyba zdziwiło.         
-No to nie- zaraz znów się uśmiechnął powracając do poprzedniej czynności.    
- Dobra, dobra.....tylko przestań!     
Odsunął się tak jak poprzednio
- To się nazywa materializm....        
-no to uważaj za kogo wychodzisz. Lepiej poznać drugą osobą przed ślubem- wziął mnie na kolana
- Powiedzmy że to akceptuje. - pocałowałam go.   
-Kotku a gdybyśmy ustalali nasz ślub to czy on odbyć się mógłby w ogrodzie?- spytał w moje usta.
- Tutaj?          
-Tutaj.
- Jasne, to genialny pomysł. Wszędzie kwiaty, zieleń....- zaczęłam sobie to wyobrażać.
-Biały kobierzec na którym będę stał i czekał na ciebie i ty w białej sukni- dodał.         
- Tylko mnie tam nie zostaw, bo cię znajdę i zabije. - pogroziłam mu palcem    
-Bardziej obawiałbym się czy ty tego nie zrobisz  
- Możesz być pewien że nie.
Objął mnie silnymi ramionami.
-Ja poczekam. Ty zdecydujesz kiedy- powiedział mi do ucha       
- Jeszcze trochę. - pocałowałam go w policzek
-Poczekam- wziął mnie na ręce.
Było już późno. podniósł się i niósł mnie na górę. Mieliśmy tak dużo pokoi, bibliotekę, masę innych pomieszczeń. Dom był piękny           
- Kocham twoje włosy. - zaczęłam się nimi bawić.
-Ja kocham twój słodki zapach- położyliśmy się na łóżku.
- Miło .....
-Ty cała jesteś taka słodka, niewinna, delikatna. Chodź ze mną pod prysznic- poprosił cicho.
- Noo.......dobra - wstałam i pobiegłam do łazienki.
Brunet poszedł za mną. i razem wzięliśmy kąpiel, a potem wróciliśmy do łózka.          
- Jak już zdam tą maturę to nie wstaje z łóżka przez miesiąc....    
-Zrobisz co tylko chcesz- zgodził się- Ja wtedy będę planował nasz wyjazd. Mam coś dla ciebie 
- Co? - podparłam się na łokciach.
sięgnął do szafki nocnej wyciągając podłużne czerwone pudełko. Otworzył je i zobaczyłam naszyjnik z białego złota z zawieszką "h"   
- Jaki śliczny.....        
Uśmiechnął się lekko i powoli zapiął mi go na szyi.         
- Dziękuję - odwróciłam się i go pocałowałam.     
-Nie- pocałunek- za co- położył mnie obok siebie całując moje ramię.
- Za to. - wzięłam w palce prezent od niego.
-Będzie ci przypominał że jesteś moja.       
- Idziemy spać. - przykryłam się kołdrą.
-No, zasypiaj juz. Dobranoc- objął mnie w talii i wtulił twarz w moje plecy       
- Dobranoc.....
Już po chwili czułam jak mężczyzna śpi i ja zasnęłam

18 komentarzy:

  1. Super :D Powiedzenia Caro. Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super czekam na nn nie moge sie doczekac ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam twój blog do The Vaersatile Blogger więcej informacji u mnie http://trzebauwierzycwswojemarzenia.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

      Usuń
    2. Zooostałaś nominowaana do The Versatile Blogger ! ♥
      Więcej wiadomości na moim blogu :)
      http://milosctoskarbktoregoniemozeszstracic.blogspot.com/2013/07/zostaam-nominowana-do-versatile-blogger.html

      Usuń
  3. super...czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny *.*
    Już nie moge się doczekać następnego. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dasz radę Caro :) Super rozdział, mogę prosić o kolejny? Proooszeee... <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ;D Dodaj szybko kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. swietny rozdzial czekam na nn ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział BOSKI jak zawsze *.*
    Czekam nn ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. „Życie jest tylko przechodnim półcieniem, Nędznym aktorem, który swą rolę Przez parę godzin wygrawszy na scenie W nicość przepada - powieścią idioty, Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.”

    Zapraszam na :
    http://third-timee.blogspot.com/

    "A jednak możliwy jest ten... TRZECI RAZ."

    OdpowiedzUsuń
  10. Odrzuceni przez społeczeństwo, wytykani palcami, szykanowani, paleni na stosie - taki żywot wiodły w średniowieczu wszystkie paranormalne istoty zamieszkujące nasz świat. Kilkorgu z nich cudem udało się przeżyć i wyjść cało z okresu, kiedy rozciąganie na kole i przypalanie pięt rozgrzanym do czerwoności pogrzebaczem były najpopularniejszymi torturami. Przez kilka stuleci poszukiwali się nawzajem, nie wiedząc o swoim istnieniu, lecz kiedy wreszcie się odnaleźli pod wiekowym dębem, na którym wieszani byli zdrajcy napoleońskiej armii, ich dotychczasowe życie przestało istnieć. Rozpoczęli nowy koniec prowadzący ich razem przez krew, ból i cierpienie, miłość, przyjaźń i radość do śmierci - niekoniecznie swojej.
    Czternaście stworzeń.
    Czternaście różnych charakterów.
    Czternaście rządnych krwi, ale też pragnących pokoju istot.
    Trzynaścioro odmieńców.
    Jeden człowiek.
    Mieszanka wybuchowa?
    Z tego nie może wyjść nic dobrego.

    http://nowy-koniec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham tego bloga :) Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest extra!!!!!!!
    Kocham i czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział genialny!
    Wiem że pewnie cie to wkurza więć przepraszam ale prosze dodaj kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dodaj juz
    Prosze

    OdpowiedzUsuń