środa, 10 lipca 2013

Dzień luzu

Następny dzień         
Od rana pomagałem z Chrisem tacie w garażu. Naprawiał coś w tym ostatnim samochodzie. Natomiast Fabian z mamą sprzątali w domu. Tata chodził jakiś poddenerwowany od wieczora. 
- Zaraz mi tu na zawał padniesz. - powiedziałem w końcu
-Co? Oh przestań no. Skąd ja mam wiedzieć co oni tam robią      
- Ja ci mogę powiedzieć ale nie wiem czy chciałbyś to usłyszeć.
-Nie denerwuj mnie. A może jednak nie- mówił z nadzieją w głosie       
- Na pewno nie, na pewno - śmiałem się.    
-Mike!           
- Tato proszę cię...    
-No co? Moja dziewczynka...Mo​że jej się nie spieszyło tak jak tobie      
- Ej mnie zostaw w spokoju 
-No ciebie to wiesz... podmienili w szpitalu.          
- Chciałbyś... Przecież on jest identyczny jak ty - powiedział Chris.        
-Niee..- tata spojrzał na mnie krzywiąc się- Jest zupełnie inny.
- Wyjątkowo się zgodzę. - powiedziałem.
-No.. on jest bezradnym kretynem. Nie to co my synu- przybił piątkę z młodym
- Jasne.....      
-No wymieniaj te hamulce nie gadaj.
Tak też zrobiłem. Za chwilę miał przyjść wujek Niall pomóc tacie przy tym aucie. To może będę wolny.   
-Mike, idź pomóż mamie sprzątać. - poprosił ojciec
- Zdecyduj się. Niech młody idzie.  
-Jak to się zdecyduj? Wujek przyjdzie to nam pomoże a ty idziesz pomóc mamie sprzątać z Fabianem       
- Ja pierdole.....- wyszedłem stamtąd zły.
-Nie klnij- w korytarzu spotkałem mamę- Masz mi pomóc. To twoja impreza   
- Co mam zrobić? - popatrzyłem. Nie wiem czemu ale przy mamie poprawiał mi się humor. Gdyby ktoś zapytał mnie jakie jest moje hobby bez wahania powiedziałbym że wkurwianie Louisa Tomlinsona, ale nie mamy. Tak uwielbiam wkurzać tatę, co nie oznacza że go nie kocham. Stary jest w porządku a jego miny gdy wychodzi z siebie bezcenne.
-Masz odkurzyć salon, umyć podłogę w jadalni i posprzątać swój pokój 
- Dużo tego....
-Dużo to będzie sprzątania po imprezie, a będziecie mieć tylko sobotę na ogarnięcie domu bo w następny dzień przyjeżdża dziadek.    
- Bob Horan, o tym marzyłem od zawsze. Będzie kolejne kazanie....
-Gadasz jak ojciec- walnęła mnie w ramię.
- Błagam nie mów tak          
-Ale to prawda. Jesteś jak on
- Kolejna.... Jestem, zupełnie inny, nic nas nie łączy.        
-Uwierz bardzo dużo. Masz tylko inny kolor włosów, tak to wyglądasz jak jego klon, charaktery macie takie same. Uparte do granic możliwości. Jak ojciec był młody był taki sam jak ty. albo jeszcze gorszy        
- Idę sprzątać. - powiedziałem.
-Idź, idź. Tylko dokładnie! Lśnić ma...
Caroline
Jechaliśmy właśnie do mnie do domu. Czułam się szczęśliwa i nie żałowałam.
-Kochanie pójdziesz do swojego pokoju od razu. Muszę porozmawiać z twoim tatą a raczej on.ze mną      
- Niby o czym? - wiedziałam co się święci.
-jak myślisz. Nie znasz swojego taty?- położył mi dłoń na kolanie          
- Nie na o czym gadać. Ty jesteś dorosły, ja jestem. To nie jest jego sprawa.     
-Możliwe. Tyle że ja również bym się martwił o córkę     
- Nie masz córki to nie wiesz co byś zrobił. - powiedziałam patrząc przez okno.
-Gdybym miał           
- Chciałbyś? - nie patrzyłam na niego.        
-Czy chciałbym mieć córkę?
-O to pytałam.           
-Chciałbym   
- Oł... Ymm...to fajnie          
-Tylko mam jeden mały problem. Mam już swoje lata i nie długo będzie za późno- posmutniał.   
- Wcale nie. Przecież faceci w dużo starszym wieku je mają.       
-Tak i będę chodził do córki na wywiadówki a koleżanki się będą pytać czemu dziadek przychodzi- zaśmiał się skręcając.  
- Przesadzasz..
-Nie przesadzam. Spójrz na mnie. Pomyśl córkę przypuśćmy miałbym za 4 lata potem kolejne 10 lat to 14
- No i co? Ja tam uważam że byłbyś super tatą.     
-No dzięki.. - podjechaliśmy pod mój dom 
- Naprawdę tak uważam - wyszłam z auta. 
Harry wyszedł za mną i weszliśmy razem do środka.
W domu była mama, Fabian i Mike.
- JesteśMy. - powiedziałam.
-Cześć nie dziewico- podszedł do mnie Mike z rozbawioną miną.           
- Uspokój się - walnęłam go i zaciągnęłam szybko do kuchni. - Dobrze ci radze ani słowa.
-a to niby czemu?     
- Bo to nie jest twoja sprawa. Ani nikogo innego.  
-Niee. A czy ja mówię że moja? Przywitałem cię tylko     
- To mnie tak nie witaj.        
-Yhy yhy idź do salonu i pomóż sprzątać
- Mike ja mówię poważnie. - ostrzegłam brata.
-A ja mówię że masz iść sprzątać    
- No idę. - wróciłam do salonu
Harry i Fabian myli okna, kiedy moja mama wybierała firanki które chciała powiesić  
- Gdzie tata i Chris? - spytałam jej. 
-Naprawiają z wujkiem auto
- Z którym? Niallem?           
-Tak
- A wujek sam przyszedł?
-A z kim miał przyjść. Holly jest w ogrodzie
- No właśnie o nią chodziło, dzięki. - pobiegłam do ogrodu.         
Mała siedziała na kocu bawiąc się lalkami
Podbiegłam do niej , wzięłam na ręce i zakręciłam jak samolotem.
-Cześć Caro- uśmiechnęła się- Pobaisz się ze mną?
- Jasne. Maluchu jak ty urosłaś...     
Posadziłam ją na kocu i wzięłam barbie do ręki. Bawiłyśmy się długo, przy niej nie dało się być smutnym.
-Caro ja ce Kena! Ktoś musi nim być- zrobiła płaczliwą minkę
- Hej, nie płacz....Proszę cię tylko nie płacz.
-Co jest księżniczko?- podszedł do niej Harry biorąc ją na ręce- Bawimy się?
- Chce Kena. - wyjaśniłam patrząc na dziewczynę wtuloną w mojego chłopaka.
-Mogę być tym Kenem. chcesz?- uśmiechnął się do niej podrzucając lekko.
- Tak! Tata jest Kenem, ale ty telaz możesz być.... - przetarła zapłakane oczka. 
-Dobra no to chodź moja barbie- zakołysał nią i posadził na kocu siadając obok- Come on Barbie, lets go party- zaśpiewał jej
Obie zaczęłyśmy się śmiać. Był taki cudowny, robił wszystko żeby mała cały czas się śmiała.Gdy jej się znudziła zabawa wygłupiali się robiąc głupie miny, łaskotał ją, podrzucał, brał na ręce. Holly była w siódmym niebie. Ja nie mogłam od nich oderwać oczu. Ten widok strasznie mnie rozczulił. Były słodcy, a on taki kochany. Widać było że kocha dzieci. Mała zrobiła się śpiąca, więc wróciliśmy do domu. W salonie byli wszyscy. Mężczyzna usiadł na kanapie tuląc do siebie dziewczynkę. Coś jej śpiewał, aż w końcu zasnęła. Leżała ledwo mieszcząc się na jego torsie.  Tato siedział na kanapie rozmawiając z bliźniakami, kiedy ja patrzyłam na nich jak w obrazek. Doszło do mnie że chciałabym mieć kiedyś z Harrym dzieci. Kiedyś, ale chciałabym . Na pewno byłby wspaniałym ojcem. Mama zaczęła ze mną rozmawiać na temat tego czy wszystko gotowe do urodzin. Na to zeszło nam 2 godziny i wtedy zaczęła budzić się Holly. Przetarła zaspane oczka.
-Ujku głodna jestem 
- Chodź szkrabie, mama da ci jeść. - Sophie wzięła córkę do kuchni.      
Harry złożył koc którym była przykryta i usiadł bliżej mnie
~~~~~*~~~~~~
No jak chcecie to potraficie, szkoda, że tak rzadko... bo ja często dodaje. 
UWAGA!
JEST KTOŚ KTO CZYTAŁ OPOWIADANIE O NOWOCZESNYM KOPCIUSZKU- HARRY&EVELINE??
TO OPOWIADANIE JAK WIECIE SIĘ ZAKOŃCZYŁO, ALE... ALE NA TYM SAMYM BLOGU JEST JUŻ NOWE. ZAPRASZAM http://onedirection-and-cinderella.blogspot.com/

14 komentarzy:

  1. Rozdział świetny jak zawsze ;D
    czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział! Fajnie, że pomimo wakacji i tak dodajesz. A Mike jest wspaniały i cudowny i go uwielbiam. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale słodkii <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zawsze super..Już nie moge sie doczekac nastepnego.;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział : )
    Mam nadzieję, że nie długo dodasz kolejny : )
    Czekam na nn : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny jak zawsze *.*
    Czekam nn ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudnyy...Czekam na nexta.;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwww ... Hazza jest taki słodki . Czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny jak zwykle. Czekam nn.
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zrobiłaś tą stronke z tym albumem?

    OdpowiedzUsuń